Hej! :)
Marzenia są jak słońce i wiatr jednocześnie. Kiedy wiatr popycha nas ku słońcu- ono za mocno nas nagrzewa i upadamy, aby znowu wstać i być popychanym przez wiatr.
Trzeba walczyć o swoje cele, usiądź i pomyśl: na czym mi zależy? Co mogę dla siebie zrobić? Najtrudniejszy jest pierwszy krok.. i kilka kolejnych.. Czekamy na sukces zapominając, że on nigdy sam do nas nie przyjdzie. Kiedy nie będziemy chcieli próbować to zawsze będziemy tkwili w tym samym miejscu.. Z czasem może wydać się to dla nas męczące, będziemy potrzebowali wielkiego kopa- żeby ruszyć. Być może będziemy potrzebowali do tego małego podmuchu wiatru ale kiedy będziemy szybować ku zwycięstwu wszystko nagle nabierze barw. Będziemy robili to co kochamy.. Wiatr będzie niósł nas ku górze a inni będą z dołu patrzeć i myśleć 'dlaczego zrezygnowałem?', Może tym samym damy im wiary we własne możliwości? Może dzięki nam zechcą być porwani przez wiatr?
Naszła mnie refleksja, że jestem trochę jak twórca bohemy artystycznej. Piszę głównie dla siebie, natomiast jest jeszcze ta mała cząstka ludzi która przypadkiem gdzieś natknie się na tego bloga i zajrzy do mojego postu. Jest ta mała grupa, która dzięki mnie może już dzisiaj postanowi zmienić swoje życie i postawić sobie jakieś cele? To daje mi wielką nadzieję. A nadzieja to pierwszy stopień do wiary i sukcesu.
Trzymajcie się ciepło,
Ruseczek88.